Akcja eko-Edukacja: Szkodliwy rytuał wiosennego wypalania traw!
Wypalanie traw to głęboko zakorzeniona „tradycja”, którą trudno zmienić. Podczas wiosennych porządków wiele osób dla zaoszczędzenia czasu praktykuje wypalanie suchej roślinności z poprzedniego sezonu, aby pozbyć się słomy czy chwastów i użyźnić glebę popiołem. Niestety wypalając roślinność, wcale nie poprawia się żyzności gleby, a wręcz przeciwnie. Gleba ulega wyjałowieniu, ponieważ wstrzymany zostaje rozkład resztek roślinnych i asymilacja azotu z powietrza. Na dodatek bogaty w fosforany i związki potasu popiół jest rozwiewany przez wiatr lub z deszczem spływa do rzek, pozostawiając wyjałowioną glebę. W ten sposób stymuluje się tylko nadmierny rozwój chwastów, bo to one przetrwają ogień i rozrosną się ze zdwojoną mocą na zniszczonym gruncie.
Niestety obecnie w dużej mierze wypalanie traw staje się rozrywką, kierowaną przez nudę lub zwyczajną głupotę. Podpalane są miejsca nieużytkowane przez człowieka, stanowiące schronienie dla dzikich zwierząt, np. rozległe zakrzaczenia lub trzcinowiska. Nawet najmniejszy ogień może bardzo szybko wymknąć się spod kontroli i rozprzestrzenić się po gruncie. Wtedy wszystkie powolne zwierzęta nie mają najmniejszych szans na ucieczkę. Giną wszystkie owady, ich larwy i jaja (w tym cenne owady zapylające), pajęczaki, dżdżownice, ślimaki, żaby, ropuchy, węże, jaszczurki i padalce, drobne ssaki, jak ryjówki i gryzonie, młode zające, jeże, nie wspominając o gniazdach ptaków i ich pisklętach. Giną ukryte w trawie sarny, lisy oraz większe zwierzęta, które tracą orientację w dymie i ulegają zaczadzeniu.
Co gorsza, zaprószenie ognia zagraża zdrowiu i życiu człowieka. Rozprzestrzeniający się ogień wywołuje pożary lasów i zabudowań. Wypalanie przydrożnych traw skutkuje zadymieniem drogi, co z kolei prowadzi do wypadków samochodowych. Na szczęście wypalanie traw jest przestępstwem i podpalacza czeka wysoka kara finansowa, a nawet kilka lat więzienia, jeśli dojdzie do zagrożenia mienia i życia ludzi przez ogień.
Mimo że pożary traw stanowią głównie problem w marcu i kwietniu, należy pamiętać o jednym istotnym problemie. Nigdy nie wiadomo, co znajduje się poniżej podpalonej roślinności. Od palącego się poszycia gleby, mogą zapalić się również podziemne pokłady torfu, a taki pożar może trwać nawet kilka miesięcy, obejmując powoli ogromne obszary nawet zielonej już roślinności, zabijając o wiele więcej zwierząt i zagrażając ludziom. Pożar torfu jest wyjątkowo trudny do ugaszenia – to tak, jakby chciało się ugasić płonące pokłady węgla. Co roku pożary traw niepotrzebnie angażują wielu strażaków, którzy mogą być potrzebni w innym miejscu. Gdy zatem widzisz pożar traw, krzewów, trzcinowiska, roślinności na poboczu itp., reaguj – dzwoń pod NR 112 lub na inny numer alarmowy (straż pożarną, policję).
Opracowanie artykułu Joanna D. Wójcik, Fundacja Dzika Klinika – Centrum Pomocy dla Dzikich Zwierząt, w ramach projektu „Ochrona różnorodności biologicznej ekosystemów zurbanizowanych – platforma edukacyjna – VI edycja wirtualna”, współfinansowanego ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie. Autorka infografiki – Rynn Rysuje.
W galerii ponizej zdjęcia z wczoraj spalonych połaci Koszyckiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, fot. M. Krzyżanowska)






